|
₪ 4.9.2005 19:39 nareszcie w domu w koncu udalo mi sie wrocic. mam nadzieje, ze mojej wenie tez... chociaz ostatnio nie daje znaku zycia :P generalnie czuje sie zaadaptowana do zycia studenckiego. nie pytajcie jaka mam zawartosc krwi w alkoholu, bo alkomat by wybuchl, gdybym chciala to sprawdzic ;) 11 voices ₪ 5.9.2005 15:44 spiewac kazdy moze i znow cos muzycznego. pamiatka z campusu. na melodie "stokrotki"♪♪♪: w Bieszczadach na campusie gdzie wodka w gardle znika stloczeni w ciasnym busie klniemy na Jawornika w tych parszywych warunkach tula sie czule pary ratunek lezy w trunkach i chlejemy browary lecz my nie narzekamy balanga strach sie bac i piosenki spiewamy bo tu sie nie da spac gdy w nocy wracasz p[i]jany po disco juz zmeczony ociekasz caly z piany zabawa upojony za wczesnie jest sniadanie poduszke kazdy maca bo my lubimy spanie bo trzeba leczyc kaca gdy tylko my dorwiemy naszego kwatermistrza piesci nie zalujemy i mu walniemy z liscia wiec konczymy campusa wodka zakrapianego opuscimy lamusa Jawornikiem zwanego ♪♪♪ 2 voices ₪ 6.9.2005 13:48 wariacja o szczesciu :) ostatnio czuje sie bardzo pozytywnie. choc wlasciwie nie mam powodu. bo prawdopodobnie wszystko to jest nieprawda. prawdopodobnie opowiadam sobie kolejna piekna bajke i pewnie jak zwykle nie dotrwam do zakonczenia. albo raczej nie bede chciala dotrwac. bo w zakonczeniu moich bajek smok pozera krolewne, a ksiaze nawet nie wychyla nosa z zacisznego zamku. ale fakt pozostaje faktem - humor mam dobry. na swiat patrze z optymizmem. a moja najlepsza przyjaciolka, poki co, nie zostala zanudzona moimi bezsensownymi domniemaniami. poza tym zawsze trzeba szukac pozytywnych aspektow sprawy. nawet jesli i tym razem sie nie uda... kiedys pisalam juz cos o szczesciu. ale pokusze sie o kolejna refleksje na podany temat. refleksja bedzie krotka. moje wyimaginowane, wysnione, tudziez wymarzone przez te wszystkie lata szczescie, w praktyce daje jednaki stan ducha, jak szczescie ”z prawdziwego zadarzenia”. to oznacza, ze moge byc szczesliwa, bedac tak naprawde nieszczesliwa. oszukujac wlasne mysli i karmiac sie zielonymi kielkami nadzieji. ciekawe, co na to Freud? ;) sytuacja wydaje sie byc absurdalna. ... c.d. mam nadzieje n. 4 voices ₪ 8.9.2005 10:41 przepraszam przepraszam wszystkich, u ktorych nie bylam od jakiejs strasznej ilosci dni i nocy. nic mnie nie usprawiedliwia, poza faktem, ze w te wakacje w domu bylam okolo 2 tygodni, a teraz juz nie mam stalego lacza. chcialam powiedziec, ze mimo, iz na to nie wyglada, czytuje Wasze blogi i blogassski, ale czasu na komentowanie mi nie starcza. -> przeprosiny skierowane sa zarowno do starych, dobrych znajomych, jak i do osob, ktore dopiero ostatnimi czasy zastukaly do mnie. 8 voices ₪ 13.9.2005 10:00 poetry reading sie zbuntowalam. poniewaz moj blog poetycki jest notorycznie omijany szerokim lukiem, niniejszym zawieszam jego dzialalnosc i moimi wypocinami bede Was zameczac w tym miejscu :] sesese. 3 voices ₪ 15.9.2005 10:21 Danse macabre "Moge pania prosic, madmoiselle?" I już tanczyła Tango Z pozolklym wrakiem czlowieka Byl niczego sobie: Wysoki, szczuply Z kosci ramion zwisaly resztki miesni Uzebienie: pelne (w tym wieku to juz rzadkosc) Gdzieniegdzie kilka wlosow Blond Zadbane dlonie (choc troche zbyt kosciste) Oczy... Nigdy jeszcze nie widziala tak glebokich oczu Prowadzily wprost do wnetrza jego... ...czaszki Do tego Swietnie tanczyl Rzec mozna... ideal Gdyby tylko był mlodszy... ------------ to na poczatek zmian, co by sie za bardzo nad Wami nie znecac :P 1 voices ₪ 17.9.2005 19:36 wind of change jak widzicie znów naszło mnie na zmiany... tym razem pobawiłam się trochę html-em i patrzcie, co mi wyszło :) niestety nie chciały mi się pomieścić wszystkie linki do Was, dlatego ich nie będzie (co nie oznacza, że przestanę tam zaglądać). ------------ a tak poza tym, to na 4 dni zmieniam klimat na "górski". jadę do Zakopca :) 9 voices ₪ 22.9.2005 17:39 wspomnienia (anty)górołaza jako, że jestem stworzeniem wodnym, głównie jeziornym, a zdarza się, że również zalewowym, w górach się nudzę. zazwyczaj. ale nie tym razem :) nie. nie wymagajcie ode mnie, żebym nagle pokochała chodzenie po wydeptanych tatrzańskich ścieżkach. poprostu odkryłam Ampstrong. taki klub muzyczny w Zakopcu :) w związku z powyższym, zaliczyłam dwa koncerty i zainaugurowałam sobie nowe hobby. zbieram plakaty z koncertów. ale nie jakieś tam bylejakie plakaty... warunki są dwa: muszę być na owym koncercie i plakat musi być odklejony bądź zerwany (żadnych nówek). a teraz o samych koncertach. nazwy zespołów sobie daruję, bo pewnie i tak nie znacie. pierwszy: muzyczka w stylu "idzie facet po pustyni w Meksyku", czyli generalnie rytmy południowe (chłopcy byli z Caracas). drugi: wielki łomot, czyli hard core rodem z Węgier (nie wiedziałam, że ci Węgrzy tacy przystojni... ;)). no i to tyle na dziś... 10 voices ₪ 27.9.2005 8:12 wyniki wyborów nie skomentuję... po co mam się denerwować? 5 voices ₪ 28.9.2005 12:06 rozważania o życiu i... no właśnie. o śmierci. ludzie lubią zarzucać mi niewrażliwość, kiedy mówię, że śmierć, to naturalna część życia. kiedy nie płaczę na pogrzebach. i kiedy podchodzę do tego wszystkiego tak „normalnie”. w niedzielę Kot wyskoczył z okna. miał za sobą ledwie rok życia. ledwie, czy aż? czemu nie traktuję śmierci jak największego zła? czemu, kiedy inni zalewają się łzami, ja tylko trochę tęsknię (jak tęskni się za kimś, kto wyjechał na bardzo długo)? czemu, w wieku 19 lat, jestem tak beznamiętnie pogodzona ze śmiercią? »nie traktujesz tego poważnie. nie doświadczyłaś jeszcze śmierci. nie dojrzałaś do niej.« ja tylko wiem. znam śmierć. czułam zew nocy o 3 nad ranem. trzeba żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. może jutro już mnie nie będzie. więc trzeba żyć radośnie. do końca. 9 voices |