|
₪ 5.4.2006 12:49 mixed up dziś będzie nieporządnie i bez związku (w znaczeniu dosłownym i w przenośni). ostatnio moja pamięc gubi się pomiędzy snem a jawą. i nie dotyczy to tylko czasu spędzanego mniej lub bardziej z Kimś. mianowicie zastanawiam się, czy widziałam wczoraj krzak forsycji, czy tylko mi się to przyśniło. jednym słowem, ciężka schizofrenia... a może wszystko mi się śni. może zaraz ktoś mnie obudzi i powie, że to ostatni przystanek i czas wysiadać. może okaże się, że nie ma Kogoś, a ja wcale nie studiuję politologii. i że te wszystkie dziwne uczucia to jedynie wymysł mojej podświadomości. tylko że ja wcale nie jestem pewna, czy w takim wypadku chciałabym się obudzić. pozostałaby pustka. jak na początek kwietnia przystało, spadł śnieg. "kwiecień-plecień..." prawda. ale ja sobie nie życzę zimy na wiosnę. uśmiech zanika i oboje mamy podkrążone oczy. poza tym miałam sobie dziś rower od babci przywieźć. no to sobie przywiozę :/ a jak jeszcze pomyślę, że wczoraj wieczorem rozważałam wykopanie z szafy moich czerwonych trampek, to dreszcz przebiega mi po plecach. kolejna sesja dyszy mi w kark. zauważam jej nieznaczne podobieństwo do ogra z inteligencją 1... ten oddech przynajmniej. wypadałoby się wziąć do roboty, ale nie jest to proste mając zaburzenia koncentracji i energię nierównomiernie pulsującą pod skórą. niestety wciąż nie było okazji. jak się jej nie chce znaleźć, to sama się nie urodzi... ostrzegałam, że będzie pomieszanie z poplątaniem. jak sałata lodowa z pomidorami, fetą, oliwkami i sosem własnej produkcji... chyba robię się głodna. 9 voices |