|
₪ 25.3.2006 13:36 living dead wróciłam do świata żywych użytkowników internetu. sesja za mną - sesja przede mną. ale nie popadam w paranoję. moje życie jedzie furmanką po wybojach. furmanka się sypie, ale furman jest przystojny. szkoda, że ślepy. za jakiś czas pewnie przesiądę się na tramwaj... potrzebuję ściany obitej korkiem. ilość niezawieszonych plakatów w moim domu powiększa się z dnia na dzień. ilość zawieszonych, wciąż wynosi zero. potrzebuję również wtorku. najlepiej niepoprzedzanego poniedziałkiem. a w tym wtorku... fajni ludzie, rum z colą, pyszne żarcie, może jakiś dobry film i... i już :] POW wzywa. pojawię się w czasie niedługim. tym razem na 100 procentów =) 7 voices ₪ 27.3.2006 17:03 bo wiosna kwiatkami mi odbija. zresztą nie tylko mnie. nawet mój ulubiony pesymista przyozdobił się uśmiechem. ledwie go poznałam :) teraz, na ten przykład, leje, ale ponieważ temperatura radośnie wspina się po stopniach, to chwilowo nie mam ochoty nigdzie emigrować. zapewne zmieni się to po obejrzeniu "Faktów", albo innego informacyjnego ustrojstwa. bo to Polska właśnie... przypomniało mi się dziś, pod wpływem pewnego opisu na gg, że przez cały pobyt w Rzymie prześladował mnie skrót SPQR. wpisałam w goglach i mi znalazło: senatus populusque Romanus. dobrze czasem poszerzyć swą wiedzę :] a! bo ja wcale nie wspomniałam, że na początku marca [jeszcze przed zakończeniem nieszczęsnej sesji] wyskoczyłam sobie na weekend do Rzymu. a tak, pozwiedzać ;) [co ciekawsze zdjęcia zamieszczam na moim deviancie] widziałam: ruiny, zamek Anioła, platany, pomnik Victora Emanuela II, koty, Rzymian, Bazylikę San Giovanni di Laterano, Fontannę di Trevi, palmy, Koloseum, balkon Mussoliniego, lasagne, grób Jana Pawła II, Benedykta XVI na żywo, carabinieri, Campo dei Fiori, hiszpańskie schody, Watykan, pizzę, Tybr, la Bocca della Verita, Kaplicę Sykstyńską, via Condotti, Pinokia... eh, to trzeba zobaczyć :] 11 voices ₪ 29.3.2006 22:05 byłoby chciałam tu napisać, o tym, jak mi dziś źle i smutno. ale nie napiszę. nie będę nakręcać spirali. sobie zostawię wszystkie westchnienia. deszcz. 4 voices ₪ 30.3.2006 20:36 spacer całe wieki nie byłam na spacerze... może dlatego, że mój napięty harmonogram nie przewiduje czegoś tak skrajnie nieutylitarnego. a może po prostu nie miałam z kim. ale dziś, w pierwszych podrygach wiosny, zwiedziłam większość moich ulubionych miejsc z dzieciństwa :] teraz moja rodzinka przez miesiąc będzie snuć swoje spiskowe teorie dziejów, bo na spacerze towarzyszył mi kolega [no, może nie tyle towarzyszył, co mnie na niego po prostu wyciągnął, ale mniejsza z tym ;)]. chcą się zachowywać, jak fiźnięte nastolatki, to ich sprawa :P częściowo odzyskałam dobry humor i spowrotem mam zdrowy poziom ironii we krwi. jest lepiej. teraz trzeba wykoncypować jakieś koło ratunkowe dla mojego życia. nawdychałam się świeżego powietrza, to łatwiej mi się myśli :) 6 voices |