|
₪ 2.2.2006 21:54 blah! i tyle miałam dobrego humoru... się wkurzam na siebie, bo doskonale wiem, że jutro [najdalej pojutrze] mój dzisiejszy koniec świata będzie wyglądał, jak dowcip tygodnia. ale mimo to, mam doła. hiper-mega-giga doła. wszyscy na mnie krzyczą. a tak naprawdę jestem zupełnie sama. nie ma wokół nikogo, komu w tej jednej, aktualnej chwili zależałoby na mnie. pies wita mnie, jak obcego [bo w końcu nie było mnie ponad 2 tygodnie], rodzicielka postanowiła mnie omijać... ludzie! ja nie gryzę! i znów sobie wmówiłam zbyt wiele. życie to nie bajka, więc jakim prawem miałabym w nim spotkać księcia? hesus, to formatowanie dysku chyba skasowało mi też autoironię... :/ 7 voices |